• grywalność
  • grafika
  • dźwięk

Gunman Clive jest staroszkolną platformówką w ciekawej oprawie 3d. Jest dziełem tylko jednego człowieka, ale to jedna z najbardziej dopracowanych produkcji w Google Play. Niestety to również dość krótka przygoda, a chciałoby się spędzić z nią znacznie więcej czasu. Przyjrzyjmy się nieco dokładniej tej grze.

Krótka historia

Fabuła jest tylko pretekstem do pokonywania coraz trudniejszych plansz. Całość osadzona jest gdzieś w XIX wieku, w klasycznej stylizacji dzikiego zachodu. W intrze, grupa bandytów porywa córkę majora, a tytułowy Gunman Clive ma za zadanie ją odnaleźć. W grze oprócz typowych klisz z dzikiego zachodu, pojawiają się bardziej nietypowe historie, włączając w to pozaziemskie ingerencje w fabułę. Klimat można porównać nieco do filmu Wild Wild West.

Precyzyjny Clive

Określiłem tą grę jako „staroszkolną” i rzeczywiście taka jest. Grając w nią ma się wrażenie obcowania z produkcjami na automaty czy snesa. Gunman Clive to produkcja, która nie wybacza błędów. 16 plansz oferuje nam skomplikowaną kombinację platformówki, strzelania, akrobacji w zmieniającej się grawitacji, a przede wszystkim precyzji, precyzji i jeszcze raz precyzji. Trochę to przypomina granie w Contrę, tam również poziom trudności zmuszał nas do pamiętania rozkładu przeciwników, platform i przeszkadzajek, tak żeby nie popełnić błędu. Jeśli nasz pasek energii zjedzie do zera, albo spadniemy w przepaść, nasz kowboj cofa się do samego początku planszy. Na szczęście nie mamy „żyć”, więc nie kosztuje nas to nic więcej niż kolejne słowo na  „k”.

Mimo dość wysokiego i nierównego poziomu trudności (niektóre plansze sprawiają więcej problemów niż inne, nawet na początku gry), rozgrywka sprawia wiele radochy i daje poczucie wykonania dobrej roboty, gdy w końcu uda się pokonać przeciwności losu. A tych jest naprawdę sporo. Od zwykłych bandytów z pistoletami i dynamitem, przez pelikany, kaczki i wilki, aż po mordercze piły tarczowe i różnego rodzaju instalacje, które w nas strzelają.

Oprócz tego na końcu każdego z czterech „światów” będziemy mieli okazję walczyć z zapadającymi w pamięć, ogromnymi bossami. Pokonanie ich również będzie wymagało od nas dobrej pamięci, do rozpoznania ich ataków specjalnych.

Clive to bardzo precyzyjny kowboj. Sterujemy nim wirtualną gałką, a także dwoma  przyciskami „skoku” i „strzału”. Przy czym skok działa jak w Super Mario – im dłużej go trzymamy tym Clive podskakuje wyżej. Możemy nim sterować również w locie, co bardzo się przydaje. Oprócz standardowego rewolwera nasz kowboj może znaleźć po drodze również m.in. trójstrzelny pistolet, pistolet z naprowadzanymi pociskami, z pociskami wielkiego kalibru czy strzelający laserem.

Oprawa

Aż dziw bierze, że Gunman Clive to produkcja jednego człowieka. Poziom graficzny i dźwiękowy jest naprawdę wysoki. Całość utrzymana jest w komiksowym stylu. Zachowana jest charakterystyczna, ołówkowa stylizacja. Gra osadzona jest w środowisku 3d, ale sterujemy bohaterem jak w standardowej platformówce dwuwymiarowej. Jeśli mamy starszy model telefonu, możemy zmienić opcje graficzne na niskie i wyłączyć „drganie” tekstur, które sprawia, że mamy efekt „niedokończonego” rysunku, szkicu. Również animacje stoją na wysokim poziomie, są płynne (Gameloft to do ciebie), starannie wykonane.

Świetna jest też oprawa dźwiękowa, a w szczególności podkład muzyczny, który wpada w ucho, nie męczy i fajnie uzupełnia gameplay.

Gunman Clive to świetna, wymagająca platformówka, która dostarcza wiele satysfakcji. Jedyną jej wadą jest długość zabawy. 16 poziomów to trochę za mało, żeby wystawić grze maksymalną ocenę. Jeśli jednak macie 6,50zł i akurat nie wydacie ich na 2 piwa, spokojnie możecie kupić za nie tą westernową produkcję i wesprzeć jej twórcę. Upewnijcie się jednak, że wasz ekran dotykowy jest odpowiednio czuły. W tej grze liczy się precyzja!

Dodatkowo po poniższym filmiku widać, że twórca ma duże poczucie humoru i dystans do siebie 🙂

logo-app
App Name
Bertil Hörberg

Free   

pulsante-google-play-store
pulsante-appbrain
qrcode-app

Podobne artykuły

  • Tiny TowerTiny Tower Grą Tiny Tower zainteresowałem się, gdy  jej deweloper NimbleBit wystosował list otwarty do firmy Zynga (wiecie FarmVille i te sprawy), w którym w złośliwy sposób wskazuje na uderzające […]
  • CheeseManCheeseMan Patrząc na grę CheeseMan ma się od razu przed oczami Super Meat Boya. Jest to można powiedzieć pełnoprawny i oficjalny klon tej gry na Androida. Dzieło jednego człowieka, który spreparował […]
  • Captain AmericaCaptain America Większość gier wydawanych przy okazji premiery filmów to niestety zwykłe crapy. Captain America jest jednak chlubnym wyjątkiem od tej reguły, co zawdzięcza przede wszystkim dość […]
  • Dragon’s LairDragon’s Lair Przyznaję bez bicia, że nigdy wcześniej nie miałem styczności z klasykiem jakim niewątpliwie jest Dragon’s Lair. Nie zachwycałem się nim w dzieciństwie, ale postanowiłem zainwestować w tą […]
  • Toyshop AdventuresToyshop Adventures Dobrych platformówek na Androida nie ma za wiele. Dziś prezentuję Toyshop Adventures czyli odważną próbę przeniesienia konceptu rozgrywki prosto z Little Big Planet. Cała przygoda dzieje […]
  • Dead SpaceDead Space Dead Space pojawił się na platformy z Androidem niemal rok po premierze na iOS. W końcu, najpierw posiadacze Xperii Play, a niedawno pozostali użytkownicy systemu doczekali się premiery na […]