• grywalność
  • grafika
  • dźwięk

Jak to możliwe, że Smurfs’ Village – darmowa gra, jest od kilku tygodni na liście najbardziej dochodowych gier w Markecie? Jak to możliwe, że ma średnią ocen 4,8? Wygląda na to, że to absolutny majstersztyk! Srogo się jednak na tym tytule zawiodłem.

Smerfville story

Tragedia! Stara wioska smerfów została zniszczona przez Gargamela i małe niebieskie stworki zostały zmuszone znaleźć sobie inne miejsce do życia. Odkryły dogodną polanę i to właśnie ty graczu, będziesz miał okazję stworzenia nowej osady smerfów od zera.

Gra jest typową kalką z Farmville. Musimy zaorać pole, żeby sadzić rośliny, które po zbiorach dostarczą nam kasę i punkty doświadczenia. Awansując na kolejne poziomy, możemy dokupować nowe rodzaje domków, w których mieszkają smerfy. Im więcej smerfów, tym więcej rąk do pracy, a przez to możemy sadzić więcej roślin. To właściwie prawie cała mechanika gry.

Żeby jednak nie było do bólu nudno, co któryś poziom odblokowujemy domy dla specjalnych smerfów, m.in. pracusia, łasucha, drwala (?). Możemy też usidlić smerfetkę, pod warunkiem, że w określonym czasie wybudujemy dla niej odpowiednią hacjendę. W specjalnych domkach możemy również uruchomić mini gierki, np. piec ciasta, czy wbijać pale na czas.

Jest jeszcze poczciwy Papa Smerf, który oferuje nam pasjonujące questy, w stylu: wyślij smerfa, aby pomóc biednym wiewiórkom. Klikamy ok, po czym czekamy np. 3h i dostajemy komunikat, że wiewiórki są uratowane. Koniec, nie mamy żadnych animacji z miejsca zdarzenia, jedynie suche instrukcje i lakoniczne gratulacje.

Nie zrozumcie mnie źle. Jeśli ktoś grał i wciągnął się w Farmville, Smurfs’ Village może przypaść mu do gustu. Podobnie jak tam, wszystkie czynności trwają w czasie rzeczywistym. Po zasadzeniu np. marchewek, dostajemy powiadomienie podobne do smsa, dzięki czemu pamiętamy, żeby je po kilku godzinach zebrać. Jednak mam wrażenie, że u smerfów wszystkie czynności trwają w nieskończoność! Chcesz zbudować nowy domek, czekaj 2 godziny, chcesz postawić kopalnię – czekaj kolejne kilka godzin. Szczytem była budowa mostu, która trwała 5 dni czasu rzeczywistego!

I tu dochodzimy do sedna. Żeby grać w Smurfs’ Village efektywnie trzeba przyspieszać pracę smerfojagodami. A te potrafią pochłonąć spory budżet naszej prawdziwej kasy. 50 smerfojagód, które starczą góra na kilka czynności, kosztuje 5$, a to najniższy nominał w sklepie. Dla niecierpliwych można od razu kupić za 99$ pakiet 2000 smerfojagód – powodzenia 🙂

Jest też drugi sposób gry. Zaglądanie do niej od czasu do czasu. Tak samo jak w przypadku Farmville – jak się człowiek nudzi to rzuci okiem na swoje zbiory, kliknie żeby zebrać arbuzy, kliknie żeby posadzić nowe, zagra w mini-gierki, a jutro? Jutro zrobi to samo, ot tak, żeby wypełnić 5 minut czasu. Przyznam szczerze, że zabrakło mi cierpliwości, żeby czekać rok, aż rozwinę wioskę tak jakbym tego chciał. Jest na świecie sporo bardziej wciągających gier utrzymanych w tej konwencji (recenzje wkrótce), żeby tracić czas przy smerfach. Wierzcie mi, miałem dobre chęci, ale nie wytrzymałem monotonii tej gry.

Smerfastyczna grafika

Smurfs’ Village wygląda świetnie. Na początku trudno było mi uwierzyć, że zrezygnowano z modnej, nowoczesnej kreski na rzecz grafiki, która jest bardzo zbliżona do serialowego odpowiednika. Smerfy biegają sobie po planszy, czasem usiądą, pomachają niebieską łapką – wszystko jest ładnie animowane. Dodatkowo możemy w pewnym stopniu przybliżać i oddalać widok, a grafika nie traci na jakości. Dodatkowo naszą wioskę możemy naprawdę dowolnie rozbudowywać. Ilość elementów, które możemy kupić i ustawić na planszy jest spora. Oczywiście pod warunkiem, że nas na to stać, bo niektóre przedmioty da się kupić tylko za wspomniane smerfojagody. Muzyczka po jakimś czasie zaczyna irytować, a odgłosy nudzić, więc pewnie wcześniej czy później je wyciszycie.

Smerfne podsumowanie

Smurfs’ Village dla niektórych będzie wciągającą super grywalną pozycją. Dla mnie niestety jest kolejnym, nie wprowadzającym żadnych istotnych rewolucji w gameplayu klonem Farmville. I to w dodatku bardzo drogim klonem. Gra jest za darmo, więc na szczęście każdy z Was może się przekonać czy warto zainwestować w nią swój czas.

logo-app
App Name
Flashman Games LLC

Free   

pulsante-google-play-store
pulsante-appbrain
qrcode-app

Podobne artykuły

  • Triple TownTriple Town Trudno na pierwszy rzut oka przyporządkować grę Triple Town, do jakiegoś konkretnego gatunku. Jest to połączenie tetrisa, bejeweled (czyli popularnej gry w dopasowywanie trzech kryształów) […]
  • Tiny TowerTiny Tower Grą Tiny Tower zainteresowałem się, gdy  jej deweloper NimbleBit wystosował list otwarty do firmy Zynga (wiecie FarmVille i te sprawy), w którym w złośliwy sposób wskazuje na uderzające […]
  • PrehistorikPrehistorik Prehistorik jest jedną z tych starych gierek z PC obok których nie można przejść obojętnie. Nadeszła świetna okazja do przypomnienia sobie tego klasyka, gdyż właśnie w Android Market […]
  • Starfront: Collision HDStarfront: Collision HD Gameloft kolejny już raz udowadnia, że jest jedną z najlepszych firm tworzących gry na platformy mobilne. Najnowszą produkcją doświadczonego developera jest klon StarCrafta nawet o nieco […]
  • Cafeteria NipponicaCafeteria Nipponica W ramach gonitwy za nowymi produkcjami Kairosoft zainstalowałem na swoim telefonie, jedną z nowszych odsłon cyklu – grę Cafeteria Nipponica. Bum! Połknąłem haczyk. Dla mnie jest to jedna z […]
  • Little EmpireLittle Empire Little Empire to po części prosta strategia, po części społecznościówka. Trochę w niej Tower Defence, a sami twórcy określają ją jako MMO. Dla mnie jest dopracowaną perełką z nurtu gier […]