• grywalność
  • grafika
  • dźwięk

Dead Space pojawił się na platformy z Androidem niemal rok po premierze na iOS. W końcu, najpierw posiadacze Xperii Play, a niedawno pozostali użytkownicy systemu doczekali się premiery na Markecie. Czy warto było czekać na tą produkcję? Zdaje się, że jednak tak.

Fabuła

Fabuła gry umiejscowiona jest przed wydarzeniami z drugiej części konsolowego odpowiednika. Nie jest ona w żadnym razie portem pierwszej części gry, a stanowi osobną historię. Nie zdradzając szczegółów, przyjdzie nam wcielić się w postać o ksywce Vandal. Akcja dzieje się na stacji kosmicznej umiejscowionej na Tytanie – największym księżycu Saturna. Bohater zbratał się z Kościołem Unitologów (?) i został powołany do misji sabotażowej. Biedak nie ma pojęcia, że jego działania przyczynią się do pojawienia się na stacji nekromorfów. Podczas wędrówek po opustoszałych korytarzach towarzyszy nam jeszcze kilka osób, z którymi mamy połączenia głosowe. Nie wiadomo która z nich jest wrogiem, a która przyjacielem.

Fabuła, mimo że nie jest majstersztykiem trzyma w napięciu. Zdarzają się zwroty akcji, a i zakończenie należy do całkiem udanych. Główny bohater sam do końca nie zdaje sobie sprawy z tego co robi, nie wie, której frakcji ma zaufać. Niestety ciągle pakuje się w coraz gorsze kłopoty. Na domiar złego zdarzają mu się coraz częstsze halucynacje, co bardzo fajnie buduje klimat.

Gameplay

Gra, podobnie jak jej konsolowe odpowiedniczki jest strzelaniną z perspektywy trzeciej osoby. Przez 12 rozdziałów przyjdzie nam zwiedzić całą placówkę, choć muszę przyznać, że design poszczególnych poziomów bardzo mało różni się od siebie. Również rodzai wrogów nie ma zbyt wiele, ale na to cierpiały również jej „duże” siostry. Trzeba jednak przyznać, że mobilny Dead Space, to kawał solidnej roboty. Znajdziemy tu wszystkie elementy charakterystyczne dla serii, jak choćby specyficzne rodzaje broni, przeciwników, którym trzeba poobcinać kończyny, sekcje pozbawione grawitacji czy ławki do ulepszania sprzętu. Twórcy postanowili dodać też coś od siebie. Mamy więc do dyspozycji 2 nowe rodzaje broni – Plasma Saw, czyli podręczna piła łańcuchowa, dobra na bliskie spotkania z mutantami oraz Core Extractor – potężną broń tnącą przeciwników na 4 kawałki. Oczywiście bronie mają podstawowy i alternatywny sposób strzelania.

Podczas gry zbieramy oprócz amunicji (która jest bardzo cenna i lubi się kończyć) również znane i lubiane power nody, które pozwalają nam ulepszać wyposażenie oraz kredyty, za które możemy zrobić zakupy w sklepie.

Dead Space obsługujemy wyłącznie za pomocą kontekstowych przycisków, nie widzimy zbędnych elementów na ekranie. Gdy chcemy strzelić, najpierw pojedyncze tapnięcie w ekran każe bohaterowi wycelować broń, kolejne tapnięcie powoduje strzał. Gdy chcemy zmienić rodzaj strzelania broni musimy przekręcić telefon w lewo lub w prawo. A gdy wypuścić falę zamrożenia (stasis) klikamy na ikonce wyświetlanej bezpośrednio na pancerzu Vandala. Również walka wręcz z nekromorfami polega na odpowiednim wciskaniu przycisków lub smarowaniu palcem po ekranie w odpowiednim kierunku.

Niestety z takim sposobem sterowania wiążą się również problemy. Po pierwsze trzeba do niego przywyknąć, co chwilę trwa, ale nawet pod koniec gry nie zawsze udaje nam się zrobić dokładnie tego co chcemy. Czasami zamiast otwarcia szafki lub aktywowania komputera, oddajemy strzał (co w przypadku deficytu amunicji jest bolesne). Przy większej ilości wrogów trudno jednocześnie strzelać i biegać, co prowadzi czasami do zgonu. Najbardziej kulejące sterowanie daje się we znaki w walce z ostatnim bossem, gdzie musimy na raz unikać jego ataków, strzelać do nekromorfów i skutecznie celować w czułe punkty potwora. Do nieciekawych rozwiązań trzeba zaliczyć też nawigację w miejscach bez grawitacji, kiedy to żeby skoczyć z jednej platformy na drugą musimy niemal podrzucić telefon do góry (do autobusu się to średnio nadaje).

Grafika

Dead Space zdecydowanie należy do tych ładniejszych gier na Androida. Widać jednak, że nie jest to już najnowsza produkcja. Część efektów świetlnych jest zamarkowana teksturami, a nie rzeczywiście dynamicznym oświetleniem. Podobnie tekstury są raczej na średnim poziomie szczegółowości. Wrażenie robi natomiast sam Vandal, który jest świetnie zaanimowany, a model postaci szczegółowy.

Przeciwnicy wypadają pod tym względem troszkę gorzej, ale nie ma się co czepiać. Jak już wspomniałem pomieszczenia są raczej mało urozmaicone i mało w nich dodatkowych elementów poza niezbędnym minimum. Zwróciłem uwagę na fakt, że długość korytarzy jest chyba dłuższa niż te, do których przyzwyczaiły nas „duże” siostry tej serii. Mam na myśli to, że w tej grze dość dużo się biega, a relatywnie mało strzela.

Dźwięk

Oprawia audio to znak firmowy Dead Space, dlatego w przypadku mobilnej produkcji nie można było pójść na kompromis. Zarówno dźwięki otoczenia, odgłosy nekromorfów jak i wystrzały są na wysokim poziomie. Muzyka buduje klimat i niepostrzeżenie ona jest głównym reżyserem naszych emocji. Wystarczy zagrać w tą grę przy wyciszonym dźwięku i momentalnie traci na wartości. Głosy bohaterów są również świetnie zagrane i dodatkowo budują wiarygodność postaci. Czasami tylko zdarza się jakiś dźwięk, który ewidentnie był robiony przez twórców na kacu, jak choćby irytujący zapętlony z przerwą odgłos windy.

Użytkownicy w momencie wypuszczenia Dead Space narzekali na problemy z audio, ale ja grałem już w wersję gdzie wszystko było w porządku.

Podsumowanie

Koniec końców Dead Space jest bardzo udaną produkcją. Mimo już nie najwyższych lotów grafiki (ale wciąż dobrej), mimo uciążliwego sterowania, człowiek wsiąka w klimat i czasem zdarzy się, że podskoczy w fotelu. Wszystko pod warunkiem, że ma się na uszach słuchawki. Przejście gry za pierwszym razem trwa około 3 godzin, ale uważam, że to optymalny czas, który można spędzić przy tej produkcji. Ostatecznie, ile można dać się straszyć? Dla wytrwałych jest new game + i kolejny poziom trudności.

Namawiam więc (zwłaszcza użytkowników Samsungów, gdzie gra pojawiła się za darmo) na przetestowanie Dead Space na własnym telefonie.

ps. Czy nie macie wrażenia, że całe uniwersum Dead Space garściami zżyna z tego co działo się w serii System Shock? Byłbym w siódmym niebie gdyby zrobili konwersję (zwłaszcza dwójki) na smartfony, a wy?

logo-app
App Name
Developer

Free   

pulsante-google-play-store
pulsante-appbrain
qrcode-app