Mam przeświadczenie, że większość osób odwiedzających tego skromnego bloga, nie gra tylko i wyłącznie na smartfonach. Wielu/wiele z was na pewno spędza godziny grając na swojej ulubionej konsoli czy na PCie. Tak robię i ja. Nie macie wrażenia, że jest pewna przepaść między tym, co dzieje się w grach na komórki, a tym co mamy na innych platformach wliczając w to przenośne konsole typu DS czy PSP? Nie mam na myśli grafiki – ta jak wszyscy widzimy dogania, czy w niektórych przypadkach przerasta niektóre konsolowe produkcje. Gameplay? Nie, przecież to też kalka z tego co dzieje się na innych sprzętach. Co zatem?

Nadzienie pieroga – a właściwie jego brak

Podejdźmy do sprawy poważnie. Wielu wielkich tego świata ogłosiło, że smartfony, iPhony i inne tego typu ustrojstwa to pełnoprawne konsole, więc przyjmijmy, że tak jest. Często jednak granie na tych naszych konsolach, jest jak jedzenie pieroga bez farszu. Tak jakbyście chcieli zjeść ugotowane jajo i okazało się że to tylko wydmuszka. Przepraszam za te kulinarne dywagacje ale jestem przed śniadaniem 🙂

Każdy może wymienić grę z którą był emocjonalnie związany: Shadow of the Collosus, Max Payne, Silent Hill, System shock, Heavy Rain, Demon’s Souls i wiele wiele innych produkcji, w które człowiek angażował nie tylko swoje kciuki ale i cząstkę swojego umysłu, pamięci. Gry o których wspomina do tej pory, do których może się nawet wraca, o których mógłby opowiadać znajomym godzinami (gdyby chcieli tylko słuchać 😉 ).

Oczywiście te gry są perełkami w swoich kategoriach. Ewenementami i kiedy się pojawiają stają się wydarzeniem, przedmiotem kultowości – często nie w dniu premiery, ale jakiś czas potem (gdy wszyscy kupią kolejne Call of Duty). Ale najważniejsze, że się pojawiają. Ważne, że developerzy zauważają, że nie wystarczy sam gameplay czy grafika – trzeba stworzyć klimat, poprzez odpowiednie tło fabularne, odpowiedni podkład muzyczny lub przez niedopowiedzenia (czy np. Shadow Of the Collossus ma rozbudowaną fabułę?).

Z drugiej strony mamy mobilne granie.

Wiele osób podniesie rękę z wyrzutem – przecież gry na tą platformę to tylko chwilówki, na zabicie czasu. No tak, ale przypominam, że w tym momencie traktujemy je jak konsole. Oczekujmy więc konsolowych produkcji tych przeciętnych i tych wybitnych. A gdzie te wybitne?

Kolejna osoba powie: przecież deweloperom nie opłaca się produkować gier z ponad przeciętną fabułą, bo gry kosztują max 20zł, lepiej zrobić coś szybko i tanio – najlepiej zręcznościówkę. OK, ale czy produkcje na PSN czy XBOXLive też nie kosztują 20-30 zł? A potrafią się znaleźć perełki, które angażują emocjonalnie.

Ktoś doda: zbyt złożone i wymagające gry nie sprzedadzą się, bo są zbyt niszowe. Ale może platformy mobilne są szansą na znalezienie odbiorcy szybciej i łatwiej niż gdzie indziej?

Nie znaju

Nie znam przyczyny i nie będę się silić na jakąś wielką analizę tego stanu rzeczy. Brakuje mi jednak takiej gry, którą uruchomię na SGSie i wsiąknę w nią do reszty – bo przecież już nie mam w ręku komórki tylko konsolę. Dlaczego odpalając gameboya z zielono-żółtym ekranem z 1989 roku mam niezapomnianą Zeldę, a odpalając smartfona z 2009 roku mam próżnię?

Może to rzeczywiście kwestia pieniędzy i tego, że Market jest dużo słabszą platformą do zarabiania niż AppStore. Nie znam rynku gier iPhona na tyle, żeby stwierdzić, że pomiędzy grami można znaleźć coś naprawdę mocnego. Ale biorąc pod uwagę prawdopodobieństwo, że właśnie taka gra się pojawi  to w AppStorze są na nią większe szanse, niż w sklepie google, właśnie ze względu na finanse – jak już robić w założeniu wybitną grę, to niech się to opłaci.

A może po prostu biadolę i to tylko kwestia czasu? Może po prostu za słabo szukałem takich gier i mnie ominęła jakaś ciekawa produkcja?

Może chcecie mi coś polecić?